Ewaleśnik zakłada słuchawki

12 grudnia 2014

83. Globalna mp3-ójka

Pamiętam jak w okresie gimnazjum dostałam od mojej Siostry walkmana. Całymi nocami zgrywałam na kasety magnetofonowe, a idąc do szkoły z muzyką w uszach czułam się jak królowa tego miasta :) Takie zabawki dawno przeszły do historii, jednak płyty ciągle trzeba ściągać; ponadto dyski z całym dobytkiem mogą się psuć. Niejednokrotnie przechodziłam ten dramat, ale dziś mam rozwiązanie…

11 października 2014

67. „Feel it coming back”

Między Majką Jeżowską a Linkin Park był Santana. I prawdę mówiąc on ze wszystkich moich muzycznych fascynacji przetrwał najbardziej do dwudziestego roku życia. Dlatego tak bardzo ucieszyłam się na wiadomość, że po dwunastu latach, po rewelacyjnym „Shaman” wychodzi nowy krążek. Kilka miesięcy temu na moim Deezerze pojawiło się „Corazon”!

12 sierpnia 2014

55. Oddech z Sinead

Wyprowadzka, załatwianie wszelkich sanockich spraw, organizowanie pracy, mieszkania, przejazdu, karty miejskiej, dowodu osobistego etc etc etc… Niestety to się wiąże albo ze stresem, albo z (męczącą niestety) ekscytacją, bez względu na to, ile czasu spędzam na macie :) Szczęśliwie w mojej codzienności jest dużo fajnych odskoczni, które lubią mnie zaskakiwać. Jedną z nich (największą w ostatnich dniach) jest możliwość odsłuchania „I’m not bossy I’m the boss” – świeżutkiej płyty Sinead O’Connor.

Pop. Muzyka skierowana głównie na rozrywkę i przyjemność. Raczej nie przepadam za jednolitą rąbanką mającą miliony wejść na YouTube, jednak są przedstawiciele tego gatunku, którzy umieją do mnie trafić :) Pink ma na swoim koncie sześć płyt – słucham wszystkich, jednak każdą wybieram adekwatnie do swojego nastroju. Jest luty, granica zimy z wiosną – dlatego praktycznie codziennie w moich słuchawkach leci „Funhouse”.

Bardzo emocjonujące spotkania z ostatnich dni i rekrutacja na której zaskakująco bardzo mi zależy – te dwa fakty są dla mnie wyraźnym znakiem punktu zerowego, w jakim się teraz znajduję. Prawdopodobnie właśnie dlatego akurat teraz wróciłam do muzyki, która wiąże się z wyjątkowymi dla mnie wrześniowymi przeżyciami.

Już trzy lata temu byłam zaintrygowana jej głosem, indywidualnością i niezwykłą urodą. Zapoznałam się z jej twórczością  poprzez teledyski, które odkąd pamiętam sprawiały mi wielką przyjemność. Większość zrobiła na mnie dobre wrażenie, jednak jest kilka perełek – tak się zaczęła moja fascynacja Sinead O’Connor.