W moim dzieciństwie obecność komputera w domu oznaczało oficjalne wejście do nowej epoki. U mnie ten moment przypadł na 1999 rok. Teoretycznie miało to być dla mnie źródło wiedzy do prac domowych (encyklopedia na dysku to był punkt obowiązkowy), ale jako, że miałam 10 lat szczególne znaczenie miał dla mnie Paint i gry.

Nie pamiętam wielu tytułów: z pewności był Colin McRae Rally, Claw, Książę i tchórz, Trzy czaszki (zupełnie tych gier nie umiałam pojąć). Moja Siostra szczególną przyjemność czerpała z Baldur’s Gate – gry, która dziś jest klasykiem rpg (nie mój gatunek). Zapamiętałam natomiast, że szczególną przyjemność sprawiała mi gra, którą miałyśmy w wersji demo – Theme Hospital. 

theme hospital 2

Cała zabawa polega na prowadzeniu szpitala, zarządzaniu funduszami, zatrudnianiu lub zwalnianiu personelu, wyrabianiu norm (które pozwalały przejść do następnego etapu) i – co sprawiało mi najwięcej przyjemności – oglądaniu pacjentów. Gra jest okraszona dosyć czarnym poczuciem humoru, co dziś (gdy znam angielski) widzę i doceniam jeszcze bardziej. Dotyczy to przede wszystkim warstwy wizualnej, ponieważ po szpitalu mogą biegać szczury, ludzie wymiotują (prawdziwymi wymiocinami!) a gdy ich stan zdrowia wygląda bardzo źle nad ich głową zamiast smutnej lub wesołej minki pojawia się czaszka. Przez humor gry w dzieciństwie uwielbiałam robić wielką toaletę i czekać, aż pacjenci między jednym a drugim gabinetem przyjdą załatwić swoje potrzeby.

Humor ten dotyka również samych chorób, które raczej nie mają wiele wspólnego ze schorzeniami z naszej, aktualnie nieciekawej rzeczywistości. Niewidzialność (poznajemy tych pacjentów po spacerujących bucikach z laską i kapeluszem), ogromna głowa, którą trzeba przebić jak balonik lub wielki język to tylko niektóre choroby. Co jakiś czas dostajemy faksem wiadomości z zapytaniem, co zrobić ze szczególnymi przypadkami, ale mamy m.in. możliwość odesłania go do domu albo gry na czas.

Nigdy nie czułam się dobrze w grach strategicznych i tylko dlatego nie zamierzam grać w Theme Hospital do końca. Nie umiem zaangażować się w prowadzenie szpitala, pozyskiwanie dla niego środków i rozbudowę (chociaż to akurat dziś wydaje mi się najbardziej interesujące). Mnie w tej pozycji zawsze urzekała karykaturalna estetyka w jaskrawych kolorach i do tego ze wzruszeniem na chwilę wróciłam. Jednocześnie jestem zaskoczona, że grając w pozycję z 1997 roku byłam aż tak zaangażowana i nie nudziłam się w ogóle. 7/10

theme hospital 3

 

Zdjęcia z arhn.eu, android.com.pl i bgr.com

Dodaj komentarz