W podstawówce miałam to szczęście, że lekcje nie zawsze zaczynały się o 8:00 na przestrzeni tygodnia. Moi rodzice pracowali, siostra była w szkole a ja przez 2-3 godziny miałam dom tylko dla siebie. Jako, że jestem dzieckiem lat 90-tych, moją główną rozrywką było przeglądanie kanałów telewizyjnych. Właśnie dlatego na mojej liście pojawił się Pinokio z 1996 r.

Klasyczna opowieść na podstawie dzieła Carla Collodiego z XIX w. przedstawia perypetię kukiełki, wystruganej przez ubogiego, starszego człowieka imieniem Gepetto. Ze względu na niezrozumiałą nikomu magię lalka dostaje wolę życia, chodzi, mówi i podejmuje raczej głupie decyzje. Nie rozumie rzeczywistości, w której się znalazł, dlatego większość jego ruchów oznaczają srogie konsekwencje, z czasem jednak Pinokio zaczyna rozumieć różnicę między dobrem a złem.

pinokio 3

Co mi się w tym filmie podobało to przede wszystkim fakt, że scenariusz jest napisany na tyle ciekawie, że nie ma dłużyzn na przestrzeni 96 minut. Wątki historii płynnie przechodzą z jednej na kolejną, nie miałam przez cały czas trwania filmu poczucia, że coś zostało niedopowiedziane.

Prawdopodobnie Pinokio z 1996 jest pierwszym filmem fabularnym osadzonym na motywach powieści Collodiego. Z jednej strony widzę tandetę efektów specjalnych, zwłaszcza tych prezentujących magię drewna, którą Gepetto wybrał na wystruganie lalki. Z drugiej strony brzydota Pinokia, klikanie drewna w czasie jego ruchów, troszeczkę puste (nierozumne?) oczy bardzo do mnie przemawiały. On jest kimś, kto musi jeszcze się ukształtować, tak jakby jego niedojrzałość jego cielesności była widoczna. Powiedziałam Tomkowi, że tu po raz pierwszy byłam na filmie przerażona. Scena zamiany kolegów Pinokio w osłów napawała mnie strachem zarówno w podstawówce, jak i teraz. Dlatego mimo wyraźnej taniości efektów one docierają do widza, a przecież o to w samych efektach (i fantastyce w ogóle) chodzi.

pinokio 2

I właśnie to, co w tej adaptacji podoba mi się najbardziej to to, że Pinokio tutaj nie jest krnąbnym, niegrzecznym dzieckiem, które nie zasługuje na spełnienie marzenia. On po prostu nie rozumie mechanizmów otaczającej go rzeczywistości. Chłopiec, który wchodzi na dach aby złapać gołębia, który zakopuje monety w ziemi by wyrósł cud (co sugerują mu chciwi bohaterowie) lub który wsiada do powozu pełnym kolegów wesoło rozochoconych perspektywą miejsca bez szkoły i obowiązków, nie jest zły. Taki Pinokio to ktoś, kto jest na etapie kształtowania siebie, jak w sumie każde dziecko. Pinokio ten egzamin zdaje. Ponadto przecież świat nie tylko XIX w, ale i współczesny, nie jest sprawiedliwy. Lalce rośnie nos gdy kłamie, ale maleje gdy przeprasza i przyznaje się do błędu (a tego nauczyciel w szkole już nie umie docenić).

Tomek się wynudził. A ja uczciwie powiem, że tak nisko oceniony na iMDB film oglądałam z zainteresowaniem nie mniejszym, niż 20 lat temu. 7/10

 

Zdjęcia z justwatch.com, amazon.com.uk i youtube.com.

Dodaj komentarz