Mimo tego, że w przedszkolnej epoce mojego życia zachwycałam się głównie magicznymi, księżniczkowymi animacjami, dzisiejszy film wywołuje we mnie większe emocje.  Może dlatego, że to był pierwszy film Disney’a wyprodukowany już za mojego życia? A może dlatego, że na słynnych karteczkach, które rozdawałyśmy sobie z koleżankami, to był przeważający motyw? A może po prostu wtedy Król lew aż tak mi się podobał?

Byłam poruszona już na pierwszej scenie filmu: dzika, piękna Afryka o wschodzie słońca uroczyście wita nowo-narodzonego następcę tronu. Historia królewskiej rodziny przedstawia konflikt majestatycznego, szanowanego króla (Mufasy) oraz jego chciwego, bezwzględnego i upokorzonego pozycją brata (Skazy). Ale to młody Simba (główny bohater) zmierzy się z trudnym zadaniem uświadomienia sobie zarówno niezwykłego dziedzictwa jak i własnej wartości swojej osoby, prawowitego króla.

król lew 3

Na początku właściwie widzimy głównie dwóch bohaterów. Mimo tego, że Simba jest wiodącą postacią, mocno czuć jego silną więź z ojcem opartą nie tylko na szacunku, bezpieczeństwie i zaufaniu, ale także na zwykłej przyjaźni. W mojej ocenie rozdzierająca serce pokoleń scena śmierci Mufasy porusza tak mocno dlatego, że lwiątko nagle, brutalnie, zostaje pozbawione swojego opiekuna – od teraz jest zupełnie samo. Mimo towarzyszących mu do końca filmu bohaterów drugoplanowych bardzo rzucała mi się w oczy samotność Simby na świecie, na którym musi żyć (ze swoim poczuciem winy) oraz na własnej, wewnętrznej drodze, po której każdy z nas musi przejść sam.

Już od pierwszych minut doceniałam niezwykle kolorową, dopracowaną w najmniejszych szczegółach grafikę idealnie komponującą się z podniosłą muzyką Hansa Zimmera (za którą kompozytor dostał zasłużonego Oscara). Kolorystyka Króla lwa sprawiała mi estetyczną przyjemność przez pełne półtorej godziny. Wyraziste, ciepłe barwy, z dominacją pomarańczu i zieleni to zdecydowanie moje klimaty, dlatego każda wycięta klatka z pewnością sprawdziłaby się na pulpicie mojego telefonu ;) Mimo tego, że w dwóch ostatnio opisywanych przeze mnie produkcjach Disney’a również doceniałam grafikę tu nie da się nie zauważyć faktu, że od lat pięćdziesiątych XX wieku upłynęło dużo czasu. Ten znaczny wzrost jakości grafiki dodatkowo umilił mi czas przed telewizorem.

Król lew jest pięknym filmem opowiadającym o przełamywaniu własnego strachu i poczucia winy, kwintesencji odwagi oraz sile przyjaźni.  Jednoznacznie dobre lub złe postacie oraz ciepłe kolory przypominają o tym, że jest to film dla dzieci, co nie zmienia faktu, że jako osoba dorosła mogłam w czasie seansu zastanowić się nad swoim jestestwem i ponownie wzruszyć się do łez. 10/10Król lew 2

 

Zdjęcia z pridelands.eu, crackdownreview.com i czasdzieci.pl.

Dodaj komentarz