Moją przygodę filmową zaczęłam od pierwszej zapamiętanej przeze mnie, magicznej kreskówki Disney’a. Wiąże się to z mglistym wspomnieniem oglądania filmu na kasecie VHS pożyczonej od sąsiadki z dołu, miękkości pudełka i niezwykłego uczucia oglądania zupełnie innej magii od dotychczas doświadczonej w moim krótkim życiu przedszkolaka. I teraz, po latach, po raz kolejny zasiadłam do Kopciuszka z 1950 roku.

Produkcja ta przedstawia klasyczną baśń ze starożytnym rodowodem opowiadającą historię księżniczki, której dorosłość polega jedynie na usługiwaniu swojej wyrodnej, przybranej rodzinie. W filmowej wersji jej towarzyszami są zwierzęta należące do gospodarstwa, przede wszystkim myszy oraz ptaki, inspirujące się głosem Kopciuszka. W momencie, w którym pojawia się perspektywa wzięcia udziału w balu, na którym książę będzie poszukiwał swojej wybranki serca los bohaterki ulegnie magicznej odmianie.

kopciuszek 1Z pewnością walorem tej produkcji jest krótki czas trwania (film trwa ponad godzinę) oraz piękne efekty specjalne. Mimo tego, że film ma już 70 lat kreska jest może nie współczesna, ale nie trąci myszką. Postacie zwierzęce są szczególnie urocze, zwłaszcza moją sympatię zdobył grubiutki i naiwny Gus. Przede wszystkim jednak dużą przyjemność sprawia mi patrzenie na delikatność twarzy, dłoni i strojów Kopciuszka, wprowadzanie czarów Dobrej Wróżki w życie. Największą przyjemność jednak sprawiało mi oglądanie detali poszczególnych obrazów, np. legendarnego szklanego pantofelka, procesu szycia sukienki przez mysich przyjaciół bohaterki, poranną kąpiel lub olśniewający taniec zakochanych. 

W pierwszym odruchu czułam dużą niechęć do bardzo dziś nieaktualnych treści Kopciuszka. Przeszkadzała mi bierność bohaterki wobec tak kluczowych dla niej wydarzeń, mocno przerysowani (w kresce i w scenariuszu) negatywni bohaterowie, głupota króla i monumentalność postaci księcia tylko z racji swojego istnienia. Z drugiej strony mam świadomość, że film ten wyprodukowano dla innej widowni dziecięcej niż ta XXI-wieczna. 

Kopciuszek to słynna, magiczna baśń, która swoją oniryczną atmosferą oczarowywała całe rzesze młodych widzów. Seksizm, feminizm i znęcanie psychiczne nie do końca są terminami adekwatnymi w tym wypadku, w przeciwieństwie do pojęć magii oraz klasyki gatunku. 

6/10kopciuszek 3

Zdjęcia z imdb.com i pinterest.com.

Jedna odpowiedź do “118. Forma, treść i Disney – moja filmy 1”

  1. […] bohaterem czystym, i to bardzo mi się podoba (mała odmiana od oglądanych przeze mnie ostatnio filmów […]

Dodaj komentarz