113. Klasyka gatunku
12 lipca 2015

113. Klasyka gatunku

Moje pokolenie tęsknie zerka na pierwotne wersje gier o małym hydrauliku. A ja, zamiast uparcie trzymać się rodzinnego „Super Mario 64″ ekscytuję się plastycznymi, najnowszymi odsłonami gier Nintendo…

Szczęśliwie do kupionej rok temu konsoli dostaliśmy kod na legalną, darmową grę – jednogłośnie wybraliśmy „New Super Mario Bros U„.

Niby jest tak jak 20 lat temu. Gra jest dwuwymiarowa, podzielona na 8 światów, gdzie pierwszy jest pełen kwiatków, ostatni wzbudza grozę, a każdy z nich kończy się walką. Wszystko w mariowej, uroczej grafice z irytująco wysokim poziomem trudności ;)

super mario bros

Jak zwykle jestem zachwycona rozkosznym klimatem gry, która w tym wypadku jest podkreślona obłędną grafiką – w tym momencie charakterystyczną dla Wii U. Podśpiewujące żółwiki, tańczące kwiatki, uśmiechnięte chmurki to już norma, która zawsze zaskakuje swoją pomysłowością. Tu jednak dochodzą cudne obrazki w tle, dopracowane efekty i wzruszająca muzyczna sprzed lat. Całość jest bardzo plastyczna: odnoszę wrażenie, że postacie są ciepłe i przyjemne w dotyku.

Poziom trudności tej gry jest zauważalnie mocno wyższy od trójwymiarowych produkcji o ślicznym hydrauliku. Pierwszy świat jest takim małym szkoleniem, ale od pustyni (kolejnego etapu) robi się naprawdę gorąco. W jednym momencie utknęłam na 7 miesięcy! Oczywiście można sobie go jeszcze podnieść dzielnie zbierając 3 monety poukrywane w każdej krainie – to wyzwanie owocuje kolejnym etapem bonusowym po zakończeniu gry.

Podoba mi się tu również wierność tradycji. Mario to Mario, więc musi być kraina wiosenna, zimowa, pustynna, wodna, duchowa itd :) To samo dotyczy stałej historyjki o porwaniu księżniczki przez smoka, z którym w finale trzeba będzie się zmierzyć.

Tradycja tradycją, ale żyjemy w XXI w. Dyskretnie pojawiają się urocze baloniki z twarzami Mii graczy, którzy właśnie opublikowali komentarz na temat danego etapu – bardzo przyjemne uspołecznienie gry utrzymującej jednak klimat czasów przedinternetowych.

Umiem się wściec grając w tego klasyka. Mogłabym grać zwykłym remotem, ale nie po to mam Wii U, żeby nie grać udostępnionym tablecikiem. A tym, choćbym nie wiem jak była zła rzucić nie wolno…

Tomek, mając dużo bogatsze konsolowe doświadczenie przeszedł „New Super Mario Bros U” w 4 dni. Ja gram już czternasty miesiąc, ledwo przechodząc do kolejnych poziomów i dalej zachwycając się możliwościami tej perełki – 9/10

 

Zdjęcia z sullyvancraft.deviantart.com i gamedesign4blondes.blogspot.com

Dodaj komentarz