Pierwszy dodatek do „The Sims 3„. Jak miło było go odświeżyć!

„Wymarzone podróże” nie były najświeższym pomysłem – wcześniej miałam gry „The Sims Wakacje” i „The Sims 2 Podróże„. Ponieważ trójka miała być w swoim czasie perfekcyjna gra nie mogła być po prostu ładniejszą wersją swoich poprzedników.

sims wakacje

Tym razem nie jedzie się w lato lub zimę, ale do odnośników takich krajów jak Chin, Egipt i Francja. Cała wyprawa nie przypomina już urozmaiconego pobytu w hotelu (jak kiedyś), ale teraz jest prawdziwe podróżowanie – zwiedzanie zabytków, kolekcjonowanie pamiątek, odkrywanie grobowców, poznawanie tubylców itp. Dodatkowo można nauczyć się fotografowania, sztuk walki lub… robienia nektarów.

Bardzo podoba mi się bardzo drobiazgowe podejście do tematu – pojawił się wątek wizy (i jej przedłużania), zagranicznych przygód – w tym służbowych – lub lokalnych targowisk dla turystów, w których można zaopatrzyć się np w prysznic w puszce lub suszone jedzenie na wyprawę.

Jak na dodatek jest całkiem sporo ciekawych fryzów i wymyślnych strojów (charakterystycznych dla wszystkich turystycznych propozycji). Najbardziej podobają mi się jednak nowe, wyzywające pragnienia życiowe.. Udało mi się rozwinąć umiejętność sztuk walki do możliwości 10-godzinnej medytacji… Poza tym grobowce okazały się tak skonstruowane, że czułam się jakbym grała w coś dużo bardziej strategicznego niż simsy.

Realizm całej gry mieści się pięknie w grafice (to przecież tylko dodatek…), ale w rozgrywce za bardzo go nie ma. W ogóle nie musiała pracować, bo sprzedajac zagraniczne znaleziska można spokojnie uskładać na kolejną wyprawę. Ale w simsach przecież nie o to chodzi, żeby brakowało do pierwszego ;)

Niestety nadal nie umiem robić pagody.

Ostatecznie moja ostatnia zabawa z grą nie była odświeżeniem. Przez przyłożenie się do realizacji pragnień życiowych moich ludzików tak naprawdę po raz pierwszy porządnie zagrałam w „The Sims 3: Wymarzone Podróże”. 8/10

 

 

Zdjęcia z youtube.com, seria-sims.tumblr.com i konsolit.fi

Dodaj komentarz