108. Technika Ewaleśnika
07 czerwca 2015

108. Technika Ewaleśnika

Po Motoroli v3, dla której zrezygnowałam z mnóstwa słodyczy i butelek Coca-Coli żeby ją wreszcie kupić miałam przykre wrażenie, że ładnych telefonów po prostu nie ma. Doba smarfonów jeszcze bardziej upewniła mnie w tym przekonaniu – tu bardzo trafne jest skojarzenie mojej Mamy, która określa te telefony „telewizorami„. Estetykę można ewentualnie ratować etui w różnych kolorach i kształtach, ale to naprawdę nie jest to samo. Do Lumii.

Telefon, który poza czernią i bielą dostępny jest również w jaskrawozielonym i soczystym, pomarańczowym kolorze! Zostałam kupiona jeszcze w sklepie :) Tomek pogapił się na te wszystkie nudne (z mojej pespektywy!) parametry i stwierdził, że jeżeli nie chcę takiego którego nie utrzymam w jednej ręce idealna będzie dla mnie Nokia Lumia 735. Oczywiście wersja pomarańczowa, ekran ma 4.7 cali, i zamiast Adroida jest Windows. Przyznam że dlatego zwlekałam kilka miesięcy z tym zakupem, zwyczajnie obawiałam się rewolucji. W końcu nie oszukujmy się – smarfony już nie są tylko do dzwonienia ;)

Ok, estetyka wreszcie zachwycająca, o to mi chodziło. Co jeszcze mi się podoba w mojej Nokii? Włąśnie to, że trafiłam na jeden z ostatnich podejrzewam egzemplarzy, na którym jest wyraźny napis „Nokia” – super, bo naprawdę lubiłam tę fińską firmę. Jeżeli chodzi o system Windows moje obawy były zupełnie bezpodstawne, wręcz polecam go mojej Mamie, która zdecydowała że się przełamie na telewizor. Telefon jest cudownie intuicyjny, nie muszę pytać Tomka lub szukać internetowych instrukcji jak uruchomić po raz pierwszy jakąś aplikację. Zabawa na tyle przednia, że z automatu skojrzyła mi się z rozrywką, nazwa z Lumą, postacią towarzyszącą Rosalinie w grze „Super Mario Galaxy 2” – tak powstała nazwa mojego egzemplarza ;)

luma rosaliny

Samodzielnie poznałam np. obsługę aparatu, która mnie bardzo zaskoczyła. Generalnie cenię mój telefon za bardzo głęboką czerń (gdzieś w Internecie wyczytałam, że to jakieś mistrzostwo z aktualnej oferty smarfonów, porównując z HTC Tomka rzeczywiście widać różnic) i wyraziste kolory, ale zdjęcia wychodzą jak z bardzo ładnego aparatu. Wreszcie moje fotografie wyglądają jak fotografie a nie produkcje telefonu ;) Tu niestety dochodzi stała wada cykania komórką, bo to niewygodny do kadrowania sprzęt z dotykowym przyciskiem, tego uniknąć się po prostu nie da. Rekompensują mi to możliwości obróbki zdjęć, do której w innych telefonach nie umiałam w ogóle dojść. Przesyłanie plików dalej też jest bardzo intuicyjne, po raz pierwszy nauka obsługi jakiegoś sprzętu sprawia mi przyjemność.

Równie miło byłam zaskoczona, gdy po raz pierwszy telefon pełnił funkcję odtwarzacza muzyki. Perfekcyjna jakość dźwięku, głębokie basy i wiele stopni głośności – lubię porządnie słuchać moich ulubionych kawałków, ale tu mogę to robić maksymalnie na 21/30…

lumia z pomranaczami

Nokia Lumia 735 jest bardzo babskim sprzętem – samo udostępnienie ładnych kolorów obudowy o tym świadczy, ale tzw. kafelki z możliwością włączenia jakiegoś ładnego obrazka w tle jeszcze potęguje to wrażenie. Całość, jak wspomniałam wyżej w pięknych kolorach, z idealnym systemem dla kogoś kto nie zna się na technice, baterią wytrzymującą przeglądanie Internetu i innowacją Androida, którym zdążyłam się porządnie znudzić. Lepszego telefonu po prostu nie mogłam sobie wymarzyć! 9/10

 

Zdjęcia z superluigibros.com i dobreprogramy.pl

Dodaj komentarz