Sama z siebie oglądam seriale babskie albo historyczne, w kuchni komediowe, ale gdy siadam przed ekranem z Tomkiem musimy znaleźć jakiś kompromis ;) Ostatnio ten czas umila nam kreskówka, która miło kojarzy mu się z dzieciństwem swoim i swojej siostry. Nigdy nie miałam programu Nickelodeon, dlatego nawet nie słyszałam wcześniej o istnieniu „Hey Arnold” (1994 rok).

Bohaterem serialu jest 10-letni chłopiec, który ma swoją gromadkę przyjaciół, codzienność w małym, amerykańskim miasteczko i pokój ze szklanym sufitem na poddaszu domu swoich dziadków. Każdy epizod składa się na 2 krótkie odcinki, całość trwa ok. 20 minut, czyli standard kreskówek na kanałach dla dzieciaków ;)

pokoj arnolda

Co mi się spodobało już na starcie to niestandardowa grafika – po pierwsze cała kreskówka została namalowana ręcznie (bodajże akwarelami). Efekt jest widoczny i za każdym razem robi na mnie wrażenie, zwłaszcza że w tamtym okresie produkcie dla dzieci były już przecież skomputeryzowane. Ponadto lubię te oryginalne, może trochę karykaturalne kształty postaci, to też bardzo ciekawa innowacja ;)

Same historyjki zawsze mają jakiś morał, bohaterowie kierują się jakimiś wartościami – nie mówię, że to jest tak ambitne jak w pełnometrażowych produkcjach Pixara, ale jak na coś, co leci popołudniami w telewizji (zwłaszcza w dzisiejszej jej dobie) to duży plus. Lubię szczególnie wątpliwości Arnolda, zauroczenie Helgi i nie pewnego siebie Geralda. Najbardziej jednak urzekają mnie postacie dziadka i babci – zwłaszcza babci, która duchem jest najmłodszą i najbardziej energiczną postacią ;)

babcia arnolda

Trudno mi mówić o wadach, bo nie umieć swobodnie oceniać kreskówek – odwykłam od czasów relaksu przed Cartoon Network sprzed dziesięciu lat. Zwłaszcza że „Hey Arnold” obudził we mnie ciepłe wspomnienie czatowania na „Dextera„, „Flinstonów„, „Beetleborgów” i innych takich perełek mojej podstawówki ;) Samą produkcję oceniam przez pryzmat tego sentymentu na 7/10

 

Zdjęcia z es.twtrland.com i thewritingwriters.wordpress.com

3 Odpowiedzi na “107. Dawno temu przed telewizorem”

  1. Shojin pisze:

    Aaaaarold! Pamiętam! Bardzo przyjemna kreskówka n__n Ostatnio coś zaczęłam sięgać do starych kreskówek (i niezapomnianych seriali) i właśnie podsunęłaś mi kolejną pozycję do wieczorowego przeglądnięcia. Czekam na kolejne inspiracje n__n

  2. Ewaleśnik pisze:

    O, to cieszę się bardzo, że „Arnold” jest czymś, co tak ciepło wspominasz, cenisz i do czego wkrótce wrócisz :) Bardzo jestem ciekawa, jakie są jeszcze inne kreskówki Twojego dzieciństwa?:D

    • Shojin pisze:

      Kreskówek dzieciństwa to naliczyłabym sporo! Niestety oglądałam dosyć dużo telewizji, zwłaszcza, że kiedyś Internetu i komputera się nie miało ;)

      Zdecydowanie numer jeden to Aparatka (którą to właśnie oglądam, pisząc komentarz n__n). Równie wspaniałe to dalej Świat wg Ludwiczka, Dzieciaki z Klasy 402, Flinstonowie. Świetnie wspominam też bajki typu Ach, ten Andy, Bliźniaki Cramp, Łebski Harry, Kocia Ferajna..

      Oczywiście gdzieś tam największy sentyment pozostaje do bajek typu Muminki, Madeline, Gumisie, Smerfy czy Krecik.. ..ale lepiej już o nich nie wspominać, bo tylko łzy mnie ze wzruszenia zalewają n__n

      ..oczekiwania na emisję każdego odcinka to były czasy.. n__n

Dodaj komentarz