Tej wiosny zmieniłam pracę i mieszkanie – cała codzienność wygląda zupełnie inaczej, ale nie mogłabym zupełnie nie znaleźć chwili na Empik, bibliotekę i kilka godzin z książką :)

  1. Nie udało mi się niestety zdobyć Wiedźmina (który w tej chwili jest umiejscowiony w planach na 2016 rok), ale byłam już zbyt nastawiona na twórczość Andrzeja Sapkowskiego. Dlatego po raz n-ty sięgnęłam po trylogię husycką – przyznam, że jestem szczególnie dumna z wydania, którym mogę się cieszyć. W pierwszym tomie („Narrenturm„) poza ciekawym przedstawieniem bohaterów jest bardzo interesujący obraz wydarzeń w Polsce i Czechach w czasie wojen XV wieku. Wszystko to jedynie tło, liczą się wydarzenia społeczne i polityczne przeplatane z wątkiem dark fantasty, w którym autor się przecież specjalizuje ;) Uwielbiam tę powieść głównie przez wyjątkowo barwne postacie,  żwawą akcję – idealną na najcięższe godziny w czasie nocnych zmian – i mnóstwo humorystycznych sytuacji i dialogów, tak bardzo odprężających po niełatwej literaturze poprzednich miesięcy – 9/10
  2. Jeszcze na tej samej zmianie w hotelu, w której skończyłam powyższy tytuł zabrałam się za „Bożych bojowników„. Ten tom mniej lubię, ponieważ trochę za dużo w nim polityki, bohaterowie również gwałtowanie zmieniają swoje poglądy – w takich warunkach to chyba dosyć naturalny stan rzeczy ;) Wojna jest coraz bardziej dynamiczna i coraz szczegółowiej opisana, bywało nudno. Natomiast ostatnie rozdziały miały tak gwałtowny przebieg, że zapomniałam połowy fabuły, dlatego zdecydowanie warto było to odświeżyć i jeszcze raz poczuć to ekscytujące zaskoczenie – 8/10
  3. Za każdym razem jednak najbardziej wyczekuję na rozpoczęcie przygody z „Lux perpetua„, finałowym tomem wielkiej trylogii. Niewiele tu już pozostało z sielskiego klimatu pierwszej części, teraz jest mrocznie, niebezpiecznie, brutalnie i coraz bardziej przygnębiająco. Jednocześnie w historii jest dużo patosu umiejętnie opisanego przez Sapkowskiego, dlatego nie ma w tym niczego miałkiego i tkliwego. Duże emocje, silne przeżycie przy jednoczesnej wartkiej akcji – zasłużone 10/10
  4. Czytanie literatury Małgorzaty Musierowicz jest już naszą kilkuletnią tradycją. Mimo coraz cieplejszych dni aktualnie udało nam się przeczytać „Noelkę” – powieść, której cała fabuła dzieje się tylko w dniu Wigilii Bożego Narodzenia 1991 roku. Bardzo mi się ten pomysł podoba. Bohaterka trochę irytuje ale postacie drugoplanowe jak zwykle intrygują. Nie dało się jednak nie zauważyć, że przyjemnej atmosfery słynnego mieszkania rodziny Borejków jest dużo mniej, coraz więcej jest pustego mieszkania, przygnębienia i żałowania swoich błędów sprzed wielu lat. Zakończenie trochę rozjaśnia te przyciemnione pokoje, ale klimat tego tomu jest zdecydowanie bardziej mroczny (realistyczny) od poprzednich propozycji dla młodzieży – 6/10Noelka__
  5. W tym czasie, zaczarowana trylogią Sapkowskiego musiałam sięgnąć po coś napisanego przez mężczyznę, dlatego szukałam jakiegoś porządnego kawałka dobrej fantastyki. W Empiku moją uwagę przyciągnęła okładka pierwszego tomu cyklu „Oko jelenia” – „Droga do NidarosAndrzeja Pilipiuka. W praniu powieść okazała się dużo bardziej przypisana do gatunku sci-fi, od którego bronię się wszystkimi kończynami. Może trochę za bardzo, bo pomysł na rozwinięcie fabuły ciekawy – cofnięcie w czasie przy okazji zaniku swojskiego, XXI wieku – ale zbyt chaotyczny. Cała powieść ma jednocześnie mnie rozbawić, zaciekawić, obrzydzić, zaskoczyć i trzymać w napięciu do ostatniej kartki. Nie udało się, dlatego nawet mi się nie chciało sprawdzać tytułu części drugiej – 5/10droga do nidaros
  6. Faza na Musierkę trwa, dlatego rozpoczęcie „Pulpecji” (i szybkie kupienie kolejnej części, na wszelki wypadek) było tylko formalnością. Tu też podoba mi się pomysł na rozdziały, ponieważ wszystkie dzieją się w ciągu zamkniętego, jednego święta w ciągu roku. Tym razem akcja dzieje się już u Borejków i owszem, jest miło i przytulnie, ale wyciekają niemałe problemy tych ludzi. Powieść jak zwykle czytało się z dużymi emocjami: tak dużymi, że bohaterowie pewnej nocy mi się śnili, przykre że to tylko postacie literackie i naprawdę nie mogę z nimi pogadać ;) Bardzo zaskakująca końcówka doprowadziła mnie do łez, więc mimo ukierunkowania książki w stronę nastolatek emocje (jak mieszkanie Borejków) dostępne są dla wszystkich – 8/10
  7. Książką którą pochłonęłam ostatnio jest wygrzebana z Allegro biografia gwiazdy „Przeminęło z wiatrem” – „The Life of Vivien Leigh” napisana przez Alexandra Walkera. Po „Ani z Zielonego Wzgórza” to druga książka napisana po angielsku, którą przeczytałam w całości. Jeżeli chodzi o samo doświadczenie czytania książki w innym języku nie miałam problemów językowych, co było miłym zaskoczeniem; problemy ze zrozumieniem bardziej dotyczyły warstwy świata filmowego i jego formalności w pierwszej połowie XX w. To szczęśliwie nie była główna treść lektury – mnóstwo ciekawostek (czasami naprawdę brutalnych i szokujących z życia aktorki). Vivien radziła sobie z chorobą oglądając obrazy w muzeach, uwielbiała je kupować, za dużo paliła i od dzieciństwa wiedziała, że chce zostać wielką artystką – najbardziej urzekały mnie takie ciekawostki z jej codziennego, ludzkiego życia :) 7/10

Moje życie powoli się stabilizuje, dlatego przeczuwam, że w czerwcu moje wyzwanie ruszy mocno do przodu.

wyzwanie-707x1024

 

Zdjęcia z gry-online.pl, empik.commusierowicz.com.pl i facebook.com (z moimi modyfikacjami)

Dodaj komentarz