Do postanowienia noworocznego, jakim jest przeczytanie pięćdziesięciu dwóch książek (w tym trzydziestu ze słynnej listy na Facebooku) podeszłam bardzo poważnie. Pod koniec pierwszego miesiąca mam już za sobą 7 bardzo zróżnicowanych pozycji:

  1. Zaczęłam od „Z jarmarku” – autobiografii Szołema Alejchema. Sielska historia żydowskiego chłopca, który zaprasza czytelnika do swojego dzieciństwa spędzonego w skromnej Woronce. Mogłabym jej zarzucić nudnawe momenty, ale tylko w tym klimacie można było przelać ten uroczy światek na papier. Niepowtarzalna okazja do poznania żydowskich obyczajów i tradycji jeszcze w teorii, ale bez encyklopedycznych formułek. Książka niestety nie została ukończona przez śmierć autora – 7/10
  2. Mimo faktu, że od podstawówki jestem fanką Harry’ego Pottera trudno było mi się przełamać i sięgnąć po „Trafny wybór” – pierwszą powieść dla dorosłych napisaną przez Joanne K. Rowling. Portret niewielkiego, angielskiego miasteczka w którym klimat jest dokładnie przeciwny przedstawianemu w powieści wyżej. Przy okazji śmierci jednego z mieszkańców powoli poznajemy wszystkich sąsiadów schowanych za swoimi eleganckimi, szczelnie zabezpieczonymi furtkami. Pagford kojarzy mi się z Privet Drive rozciągniętego do internetowych donosów, narkotyków, przypadkowego seksu i innych skrajnych problemów, dotykających wszystkich – bez względu na status społeczny, wiek, płeć itd. Książka jest bardzo przygnębiająca i przeciążająca. Jednak pisała je pani Rowling – dlatego mimo chęci powrotu do mojego ciepłego świata nie mogłam oderwać się od tej lektury (tracąc niejeden przystanek ;)) – 8/10
  3. Pierwszą kupioną przeze mnie w tym roku książką było „Dziecko Noego” – wybrałam tę lekturę, ponieważ napisał ją Eric Emmanuel-Schmitt, który zachwycił mnie „Przypadkiem Adolfa H„. Teraz akcja też dzieje się w czasie wojny: głównym bohaterem (jak w słynnym „Oskarze…„) jest chłopiec. Żydowskie dziecko ukrywające się w szkole, którą prowadził ojciec Pons. Ponieważ wokół Josepha wszystko się dzieje (narrator pierwszoosobowy) język jest typowo dziecięcy, już od takiego odwykłam. Historia wydawała mi się na tyle naiwna, że cały czas powątpiewałam w jej autentyczność – dopóki przeczytałam, że jest na faktach ;) Mimo bardzo poruszającej postaci księdza daję 6/10.
  4. Gdy wybrałam „Dziecko Noego” Tomek zdecydował się na „Jetlag” – pierwszą powieść blogera Michała R. Wiśniewskiego. Zamiast porywającej historii przeciętnoego trzydziestolatka był ciąg płytkich rozmów przy piwie. Całość aż za bardzo przypominała schemat Doroty Masłowskiej w „Wojnie polsko-ruskiej„. Gdyby nie fakt, że podoba mi się zrobienie z głównego bohatera czytelnika moja ocena byłaby jeszcze niższa – 5/10.
  5. Niełatwo było znaleźć pozycję z nazwą miasta w tytule, ale ponieważ lubię George’a Orwella chętnie wzięłam „Na dnie w Paryżu i Londynie„. Powieść mogłaby być pamiętnikiem pisanym przez bezdomnego we francuskich i angielskich realiach. Niestety całość dużo straciła w moich oczach, gdy dowiedziałam się, że pisarz nigdy nie żył na ulicy. Mimo wszystko bardzo ciekawy obraz problemu – 6/10.
  6. Specjalnie zarejestrowałam się w kolejnej bibliotece, żeby móc przeczytać – „Musimy porozmawiać o KevinieLionel Shriver. Zależało mi na tym bardzo głównie przez chęć obejrzenia filmu z Tildą Swinton w roli głównej, na który bardzo czekam. Thriller przedstawiony w formie listów bohaterki do byłego męża, dzięki którym mogłam wnikliwie przyjrzeć się historii ich rodziny – rodziny, w której wychował się nastolatek zabijający dziewięcioro swoich kolegów, nauczycielkę i przypadkowego mężczyznę. Więcej nie mogę napisać, bo zepsuję całą lekturę :) Pozycja obowiązkowa – 9/10.
    musimy porozmawiac o kevinie
  7. Ostatnią pozycją w tym miesiącu jest „Dziewczyna o zielonych oczach” napisana przez Ednę O’Brien. Zależało mi na książce napisanej przez kogoś kto ma moje inicjały, dlatego wyboru dużego nie było ;) Historia irlandzkiej dziewczyny, która zakochuje się w starszym od niej człowieku. Jego zainteresowanie i zaangażowanie to jeden z wiodących tematów. Ponadto pojawia się motyw ojca alkoholika, który dosłownie siłą przetrzymuje córkę na wsi, w której wszyscy traktują ją jak opętaną (jak mogła zakochać się w rozwodniku?). Niestety zarówno wątki miłosny oraz rodzinny jak i wszystkie poboczne są diabelnie nudne, żaden nie przyciągnął mojej uwagi. Co gorsza główna bohaterka, mimo że jest osobą dorosłą zachowuje się jak trzynastoletnie podlotki, dlatego w czasie lektury jeżeli cokolwiek czułam, była to tylko irytacja – 3/10.
    dziewczyna o zielonych oczach

Ten miesiąc książkowo mnie nie rozczarował, ale zdecydowanie bardziej zacieram ręce na luty, w którym zamierzam odświeżyć całą sagę o Wiedźminie ;)

wyzwanie ksiazkowe

 

Zdjęcia z bookznami.pl, snipview.com, bialykruk.com.pl i facebook.com (z moimi modyfikacjami ;)

5 Odpowiedzi na “96. Wyzwanie książkowe 2015 – styczeń”

  1. Ida pisze:

    A propos punktu nr 5 – muszę Cię rozczarować: J.K.Rowling również nigdy nie mieszkała w Hogwarcie…

  2. Ewaleśnik pisze:

    Ale go stworzyła i na tym polega jej fenomen; Orwell świat noclegowni znał co najwyżej z wywiadu. Może ona go w jakimś stopniu „przerosła”? O ile można porównywać tak różnych artystów ;)

    Pozdrawiam serdecznie

    • Ida pisze:

      Jeśli tylko oddał ten świat trafnie, nie wymagam od niego, żeby spał na ławce w parku. Na tym polega wielkość pisarza, że potrafi opisać coś, co zna tylko ze słyszenia, tak, jakby tego doświadczył.
      A propos „przerosła” – nie zapominaj o 1984…

  3. Ewaleśnik pisze:

    Też tego nie wymagam, po prostu takie było moje założenie, i to chyba było głupie – mogłam to doczytać przed lekturą, wtedy prawdopodobnie inaczej bym na to spojrzała ;)

    Absolutnie nie odbieram Orwellowi niczego i nie chcę porównywać Harry’ego Pottera do „Roku 1984″, bo to jak porównywanie bigosu z szarlotką.

  4. O rany, nie słyszałam o tym wyzwaniu, ale zapowiada się naprawdę ciekawie i samą mnie zainspirowałaś, chociaż nie wiem czy podjęłabym sie podobnej misji.
    Trzymam kciuki i będę z przyjemnością czytać o postępach!

Dodaj komentarz