Jakiś czas temu pisałam tekst dotyczący najnowszej odsłony życia wirtualnych ludzików – „The Sims 4„. W związku z moim dużym zawodem jeszcze raz włączyłam trzecią część :)

Zdecydowanie najbardziej podoba mi się możliwość ingerencji we wszelkich możliwych aspektach gry. Ode mnie zależy nie tylko ilość członków mojej rodziny i ich powiązania, ale również barwa oczu, pasemek, wzór na bluzce, poczucie humoru, nawyki żywieniowe, największe marzenie, wygląd ich mieszkanie – od wysokości ścian po materiał wykonania klamek – i wszystkie inne sprawy, które ich dotyczą. Uwielbiam to, że mogę tutaj fantazjować ile dusza zapragnie; wszystko co robię jest idealnie takie jak sobie wyobrażam, dlatego to zawsze wychodzi niepowtarzalnie.

kolory w simsach

Ponadto ta gra strasznie wciąga! To oczywiście może być wada, bo czasu na simsy w takich fazach zawsze jest za mało ;) Ale przyjemnie jest prowadzić wielopokoleniowe rodziny, uparcie spełniać marzenia poszczególnych ludzików, patrzeć jak rozrasta się ich dom i powiększa ich grono.

Grafika jest zupełnie inna od tej proponowanej w czwartej odsłonie – mniej rysunkowa, bardziej dokładna – dlatego tu również wybieram część trzecią.

Proponowane życie jest zupełnie nierealistyczne, zwłaszcza gdy wspominam „The Sims 2” – tam simy popadały w depresję gdy nie udało im się osiągnąć czegoś ważnego, komornik nie brał chusteczek tylko telewizory a mieszkanie z małym dzieckiem było całe w butelkach i pieluchach. Tu wszędzie jest czysto, problemów finansowych właściwie nie ma (nawet bez pracy) a podstawowe potrzeby zaspakajają się same, bez większego udziału gracza. To może być mało wyzwaniowe, ale nie musi – wszystko zależy od indywidualnych cech ludzików i ich ilości w rodzinie ;)

Do tej pory „The Sims 3” to według mnie najlepsza część, dlatego zamierzam dalej w nią grać by eksplorować wszystkie dodatki i akcesoria ;) W ten sposób zamierzam przeczekać do części piątej…

9/10
sunset valley

 

Zdjęcia z thesims3.com, cheatsparadise.net i gollygeesimsthree.wordpress.com

Dodaj komentarz