To co teraz wydaje się słuszne i niepodważalne nie podlega takim szybkim ocenom w każdej sytuacji. Strach o swoje życie, bezpieczeństwo najbliższych i poczucie obowiązku, który współcześnie trudno sobie wyobrazić – to motywy wojennego serialu „Sprawiedliwi”.

Śliczna, delikatna dziewczyna poznaje przystojnego, dobrego człowieka. Poza miłością jest wojna stawiająca przed nimi konspirację i problemy, którymi nie można się podzielić z ukochanym. W tle ryzykowne ratowanie i ukrywanie ludzi z getta, szczęście wynikłe z oczekiwania na dziecko i codzienne życie w realiach okupacji niemieckiej.

Bardzo ciekawie zrealizowano produkcję – pojedynczy sezon podzielony na 7 godzinnych odcinków. Teoretycznie można zapoznać się z całością w ciągu jednego dnia, ale praktycznie treść jest zbyt skomplikowana i angażująca. Niemniej oryginalny czas trwania produkcji i fakt, że nie powstały kolejne sezony mi się podoba, serial został zamknięty w planowanym, idealnym momencie.

sprawiedliwi skrzypce

Sama fabuła wzbudza bardzo intensywne emocje. Za każdym razem poruszane wątki trzymały mnie w mocnym napięciu (nawet fizycznym, zwłaszcza w motywie ojca Kowalskiego). Dzięki temu sytuacje bohaterów są mocno realistyczne, ale nie dla każdego takie przeżycia są wskazane. Pod koniec każdego odcinka serial ma miejsce w czasach współczesnych. Pomysł ma sens (odczuwalny zwłaszcza w ostatnim odcinku), ale na początku to wydaje się troszeczkę niepotrzebne.

Mimo mniejszej ilości krwi, przesłuchań i łapanek „Sprawiedliwi” wydają mi się na swój sposób bardziej brutalni niż „Czas honoru„. Teraz były szantaże emocjonalne i inne sposoby tortur psychicznych – takie treści wymagają żelaznych nerwów. Zwłaszcza, że przedstawiona historia mimo że nie jest faktyczna, była bardzo prawdopodobna w okresie drugiej wojny światowej.

Oprawa produkcji jak najbardziej mi się podobała. Przede wszystkim znowu jestem ukontentowana obsadą. Poza młodymi ludźmi, których pracę bardzo cenię (zwłaszcza Marty Chodorowskiej, Borysa Szyca i Anny Dereszowskiej) pojawiły się tak ważne twarze, jak Jan Englert i Wojciech Pszoniak, którego obecność bardzo mnie zaskoczyła :) Ponadto muzyka, scenografia, reżyseria, naprawdę wszystko było dopracowane we wszelkich szczegółach.

sprawiedliwi

Serial skłonił mnie do zastanowienia się nad łatwo podejmowanymi ocenami. Główni bohaterowie nie poinformowali się nawzajem (stosując się do przysięgi) o udziale w konspiracji. Nie wiem, co bym zrobiła na ich miejscu, ale wiem, że to nie jest kwestia nadużycia zaufania we współczesnych związkach. Tu chodziło o wartości, które w naszym świecie są odległe z racji spokoju i bezpieczeństwa, w jakich dobrych kilka lat żyjemy. Motywów, które w pierwszej chwili wydają się oczywiste (przykładowo ochrona ukochanej Żydówki, przyznanie się do polskości, wybór życia jednego z dzieci) jest dużo i to według mnie jest bardzo wskazane. W czasach produkcji przyjemnych, ładnych i łatwych dobrze się zmierzyć z czymś, co tak przytłoczy i na chwilę każe się zastanowić nad komfortem własnych wyborów.

Sprawiedliwi” nie są bardzo zauważonym serialem TVP, co nie zmienia faktu, że wydaje mi się jedną z ważniejszych produkcji najnowszej telewizji. Polecam ją bezapelacyjnie, ale w ciągu najbliższych lat do niej nie wrócę  – chcę troszeczkę odpocząć po tym napięciu ;) Moje szczęście polega na tym, że mogę wyłączyć tablet, a cała historia jest jedynie pięknym nagraniem. 10/10

 

Zdjęcia z filmweb.pl, swiatseriali.pl i film.onet.pl

2 Odpowiedzi na “89. Wybory nasze a wybory ich…”

  1. Hm, przyznaję, że mnie zaciekawiłaś, ponieważ do tej pory nie tylko nie oglądałam tego filmu, ale nawet tytuł z niczym mi się nie kojarzy… fakt, że oglądam telewizję w minimalnym stopniu, ale szkoda w takim razie, że przegapiłam coś, co jak piszesz warte jest uwagi. Teraz zapamiętam.
    :)

  2. Ewaleśnik pisze:

    Również od kilku lat unikam telewizji, ale takie produkcje są szczęśliwie dostępne w internetowych odtwarzaczach :) Vod od TVP nawet tak reklamami nie atakuje, więc tym bardziej polecam :) Zdecydowanie warto!

Dodaj komentarz