78. Tętno Warszawy
21 listopada 2014

78. Tętno Warszawy

Słynne szybkie tempo życia w Warszawie może uniemożliwić jej poznanie. Mimo tej tendencji zamierzam się trochę rozejrzeć, zwłaszcza że wyjeżdżając do Sanoka nie miałam poczucia, że wystarczająco poznałam stolicę. Zaczęłam od Starego Miasta, od którego (zgodnie z wieloma przewodnikami internetowymi) należy rozpocząć wnikliwe zwiedzanie :)

Teoretycznie warszawska starówka jest malutka, ale praktycznie rozciąga się aż do placu bankowego, w związku z czym potrzebowałam około godziny czasu, żeby móc spokojnie przyjrzeć się temu miejscu. Po mniej lub bardziej wnikliwym obejrzeniu wszystkich punktów obowiązkowych (które sobie wyznaczyłam po lekturze Wikipedii ;)) wiem, że są obiekty, do których będę regularnie wracała.

  • Najbardziej podoba mi się Rynek! W dzieciństwie to miejsce wydawało mi się spore, teraz rozczuliło mnie swoją skromnością, zwłaszcza przestrzenną ;) Syrenka (też niewielka) dumnie stoi na środku, w centrum nieustannego wianuszka turystów z wielkimi oczami aparatów fotograficznych. Kamienice którymi to miejsce jest otoczone są same w sobie piękne i imponujące: 90% odbudowano po zniszczeniach powstania warszawskiego, większość wygląda dokładnie tak jak przed wojną! Panuje tu nieustanny gwar we wszelkich możliwych językach, a klimatu całości dopełniają handlarze malowniczych obrazów i uliczni gitarzyści. Punkt idealny do tego, żeby usiąść, wyłączyć się i pozwolić swoim myślom odpłynąć z głosami dookoła.

syrenka

  • Kolejnym obiektem, które robi na mnie wielkie wrażenie jest bazylika archikatedralna św. Jana Chrzciciela.Kościołów na Starym Mieście jest sporo, ale ten zdecydowanie się wyróżnia, głównie pod względem rozmiarów. Interesujące obiekty związane z przeszłością świątyni są głównym walorem tego miejsca. Historykiem nie jestem, ale wrażenie przebywania w środku, zwłaszcza gdy nie ma nikogo innego wokół jest naprawdę godne przeżycia!

bazylika sw jana chciciela

  • Starówka oznacza spacer, dlatego za każdym razem przypadkowo przechodzę przez warszawski barbakan, wzdłuż murów obronnych. Mimo że nie pełniły za bardzo funkcji fortecznych (poza potopem szwedzkim) cieszę się, że są i oprowadzają mnie wzdłuż miasta. Kojarzą się ze stałością i bezpieczeństwem Warszawy, dlatego wyraźnie odczuwam tę symbolikę obok nich ;)

barbakan

  • Widok placu zamkowego (kolumny Zygmunta, Zamku Królewskiego – który bardzo chcę niedługo zwiedzić) to informacja, że teraz będzie nudna część wycieczek w podstawówce: między jazdą w autobusie a McDonaldem ;). Dziś szczęśliwie reaguję inaczej na ten obrazek, m.in. dlatego, że bywam tam po zmierzchu – wtedy jest naprawdę zjawiskowo pięknie! Zwłaszcza gdy są pokazy tancerzy z ogniem lub inne przedstawienia artystyczne, na których miło się zatrzymać. Poza tym uwielbiam stanąć nad tunelem trasy W-Z i popatrzeć sobie na wieże praskiej katedry, świecący Stadion Narodowy i tramwaje spokojnie sunące pode mną…

plac zamkowy

  • Ostatnim miejscem, do którego lubię wracać jest kościół Matki Bożej Łaskawej (tuż obok bazyliki) – pierwotnie został wybudowany tylko i wyłącznie z jałmużny i to robi na mnie spore wrażenie! Przed nim stoi rzeźba niedźwiedzia (ocalała po powstaniu warszawskim w przeciwieństwie do lwa, który stał po drugiej stronie drzwi wejściowych). W szkole nie poznałam jego historii, ale legendę: smutnym kamieniem jest zaklęty książę, którego odczarować może jedynie pocałunek ukochanej. Ponieważ stał tam tyle lat i stoi do dziś od dziecka odczuwam jakąś tragedię tej namacalnej beznadziei ;)

niedzwiedz

Cenię starówkę za nieustanny gwar i życie, które tu tętni o każdej porze dnia, nocy, roku i historii tego kraju! Miejsce, w którym mogę się na chwilę odciąć od swoich spraw, wtopić w tłum i wmieszać moją osobę w nurt Warszawiaków ;) 9/10

 

Zdjęcia z wikipedia.org, holidaycheck.pl, wikimedia.org, natonal-geografic.pl, yoell.pl

Dodaj komentarz