77. Od tego się zaczęło…
15 listopada 2014

77. Od tego się zaczęło…

Poza możliwością zrobienia herbaty, kanapek lub zupki chińskiej i Tomek i ja nie umieliśmy wiele zdziałać w kuchni, a mimo to przyszedł nam do głowy spontaniczny pomysł: upieczemy pizzę! Miała być okrągła, dlatego trzeba było szybko zaopatrzyć się w odpowiednią blachę i jakiś sensowny przepis. Akurat na wystawie sanockiej księgarni rzuciła nam się w oczy okrągła książka(autorstwa Carli Bardi), dlatego wieczorem wzięliśmy się do roboty :)

pierwsza pizza

Minęły 2 lata. Nasza pierwsza pizza wygląda mało reprezentatywnie, ale ile przy tym było zabawy wiemy tylko my :) Spodobało nam się do tego stopnia, że piekliśmy kilka razy w miesiącu. Ponieważ w poprzednim mieszkaniu zabrakło piekarnika mieliśmy chwilę przerwy, teraz jednak znowu intensywnie wróciliśmy do eksperymentowania z tym przysmakiem.

Oczywiście sama książka robi wrażenie głównie swoim pomysłowym kształtem – na każdej stronie z przepisami jest zdjęcie okrągłych potraw, dlatego po części to jest album z apetycznymi fotografiami. W związku z tym oglądanie „Pizzy” Carli Bardi sprawia przyjemność.

Druga zaleta polega na tym, że nigdy do tej pory nie musieliśmy wyrzucać wszystkiego do kosza. Przed tym pierwszym podejściem mieliśmy spore obawy, bo o tym jak domowa pizza nie wychodzi chodzą już w Internecie legendy; jednak nam nie tylko udało się przy pierwszym podejściu, ale i przy każdym następnym. Co więcej sam przepis na ciasto jest przedstawiony ze zdjęciami, dlatego łatwiej sobie wyobrazić co należy robić – to bardzo istotne zwłaszcza dla ludzi, których brak umiejętności kulinarnych był w aż tak zaawansowanym stanie ;)

Niestety gdy pieczemy pizzę (praktycznie tylko na bazie własnej wyobraźni albo przepisów Bardi) przez 3 lata łatwo dostrzegamy wady tej produkcji. Propozycje są bardzo włoskie (to plus), ale wbrew pozorom nudnawe. Nazwy i zdjęcia są inne, ale czasami różnica polega jedynie na braku pomidorów. Tak naprawdę na większość dodaje się ser, sos, sardynki i oliwki – spodziewałam się trochę większego zróżnicowania. Wiem, to co można dostać w polskiej pizzerii nie ma nic wspólnego z oryginałem właśnie przez mnogość składników, ale w książce one są do siebie po prostu zbyt podobne.

Poza tym czasami produkty są trudno dostępne i bardzo drogie – dlatego pizza będzie bardziej oryginalna, jeżeli dodam gorgonzoli, ricotty, anchois lub inne wymyślne smaki. Ale i tu wyłania się mocna strona tej książki: nigdy nie zrobiliśmy czegoś, co byłoby nawet podobne do propozycji znanych lokali, zawsze te przysmaki (najczęściej pyszne) są zupełnie nowym przeżyciem :)

pizza

Dziś już nie patrzę na dzieło Carli Bardi z takim zachwytem – minęło już trochę przepisów i trochę nowych produkcji kulinarnych, dlatego widzę mankamenty „Pizzy” (7/10). Mimo tego to zawsze będzie nasza pierwsza książka kucharska, która dała nam posmakować satysfakcję nad piekarnikiem.

 

Zdjęcia z facebook.com, empik.com i pizzavellino.fr

Dodaj komentarz