74. Wyciszenie w słuchawkach
06 listopada 2014

74. Wyciszenie w słuchawkach

Jednym z moich wspomnień z dzieciństwa jest ścieżka dźwiękowa z krainy wodnej w  „Super Mario 64” :) Wtedy nie umiałam tego zdefiniować, dziś natomiast słyszę w tym muzykę relaksacyjną – dlatego prawdopodobnie ten fragment soundtracku sprawiał mi szczególną przyjemność. 

Joga, medytacja, czasami potrzeba spokoju i odejścia od własnych spraw gdy mata jest chwilowo niedostępna – to tylko część okazji, przy której wybieram płyty z muzyką relaksacyjną. Od ponad roku dosyć regularnie pojawia się w moim odtwarzaczu, dlatego wiem, które gatunki sprawdzają się bardziej lub mniej.

Bez jakiegokolwiek rozeznania najpierw trafiłam na tzw. dźwięki natury. Oczywiście wszelka wizualizacja jest przy nich łatwiejsza, ponadto są szczególnie skuteczne przy stresie. Nie tak łatwo jest się przy nich skupić, ale to może być bardzo motywujące ;)

A’propos skupienia to najbardziej polecam muzykę tybetańską. Łatwo trafić na nagrania z takimi odgłosami, o jakich pisałam wyżej, ale osobiście preferuję proste dźwięki. Na koncentrację, przed nauką, pracą albo przy zajęciach wymagających szczególnej precyzji taka forma relaksu jest niezawodna! Modlitwy mnichów mogą być dekoncentrujące, ale nie muszą – ich śpiew jest dosyć monotonny, więc ciągle jestem w tym kojącym klimacie.

Elementem powtarzającym się w mojej jodze jest klasyczna muzyka indyjska. Nie przepadam tylko za fragmentami z kobiecym wokalem (szczęśliwie najłatwiej znaleźć wersje instrumentalne). Te utwory pomagają wejść w medytację i poczuć klimat kultury indyjskiej w polskiej jesieni ;)

Powyższe gatunki są ściśle ukierunkowane na konkretny cel który chcę osiągnąć w czasie mojej praktyki. Nierzadko jednak włączam również klasyczne relaksacyjne kawałki, o które jest chyba najłatwiej.

Zdecydowanie unikam wyciszania w postaci gry na pianinie. Zraziło mnie to do tego stopnia, że nawet subtelnie wplecionego dźwięku fortepianu w tego typu muzyce (!) nie lubię. Jeżeli twórca chce uspakajać za pomocą tego instrumentu utwory są najczęściej smutne, a tego w moich ćwiczeniach uparcie unikam ;)

Nie mam pojęcia, co jeszcze odkryję, z czego zrezygnuję i do czego się przekonam, ale muzyka relaksacyjna jest zdecydowanie bogatsza i ma więcej możliwości, niż mogłabym przypuszczać kilka lat temu. Gdybym nie dopuszczała jej do moich słuchawek nie osiągnęłabym mojego spokoju i nie spełniłabym większości moich marzeń – jeden z bardziej korzystnych prezentów, jakie sama sobie sprawiłam :)

instrumnty klasycznej muzyki indyjskiej

 

Zdjęcia z pixabay.com i emusicalcafe,com

Dodaj komentarz