69. Hey Nana…
21 października 2014

69. Hey Nana…

Tomek zareklamował mi anime na tyle skutecznie, że czasami sama się za nim rozglądam. On jest fanem gatunku przeznaczongo dla młodych mężczyzn (shounen), ja preferuję przeciwną stronę tej sztuki. Najlepiej ocenianą produkcją shoujo jest „Nana” – babski serial zawierający 47 odcinków.

Historia dwóch kobiet, które poznały się w pociągu. Wdały się z sobą w niepozorną rozmowę przy piwie, z której wynika, że obie mają po 20 lat, jadą do Tokyo aby zrealizować istotne życiowe plany i mają na imię Nana. Mimo diametralnych różnic (widocznych już w pierwszej wspólnej scenie) bohaterki zostają współlokatorkami, co za tym idzie nie wiadomo kiedy nie wyobrażają sobie bez siebie życia.

Bardzo podoba mi się dynamika tego serialu. Poza tym, że fabuła jest intrygująca jest również ciekawie przedstawiona. Mimo, że ewidentnie grupą docelową są kobiety, całość nie jest tandetna.

nana szklanki

Sama treść anime jest momentami zbyt poplątana, jednak wątki są bardzo interesujące. Nie mam na myśli tylko przygód sercowych (których jest jednak najwięcej), ale również życie zawodowe, emocjonalne, rodzinne itd. Przyznam, że od drugiej połowy „Nany” trudno było mi się oderwać. Mimo lekkości czasami sytuacje bohaterów były bardzo poważne (z cyklu nieletniego uciekiniera, niechcianej ciąży, choroby) to mi się podobało. W naszej kulturze panują trochę inne tendencje ;)

Natomast muzyka, którą tak lubiłam za czasów glanów tu wydawała mi się troszeczkę śmieszna. Melodie nie pasowały zwłaszcza to tych poważnych wątków, o których wspomniałam wyżej.

Ponadto niektóre postacie były aż niefajnie infantylne. Przez długi czas w części bohaterów widziałam dzieci 7-8-letnie, i nie za bardzo pasowało mi to do całości ;) Z drugiej strony kultura japońska od polskiej różni się przecież bardzo.

nana

„Nana” ma swoje wady, jednak to ciągle dobre, wciągające anime. Twórcy mieli chyba trochę lepszą opinię o grupie docelowej niż producenci polskich seriali (zwłaszcza skierowanych do młodych widzów).

7/10

 

Zdjęcia z ipicstorage.com, a-balada-da-contramao.tumblr.com i nana.wikia.com

3 Odpowiedzi na “69. Hey Nana…”

  1. Shojin pisze:

    Moje pierwsze anime i ukochane anime ;)
    Choć wpadłam na nie dopiero po obejrzeniu filmów „Nana” i „Nana 2″ na podstawie tego anime. I tak też zrodziło się moje zamiłowanie do krótkich spódniczek w kratkę n___n
    I tu by warto było zapytać – filmy oglądałaś czy tylko samą rysunkową wersję?

  2. Ewaleśnik pisze:

    A przyznam, że znam tylko rysunkową wersję. Bardziej póki co ciekawi mnie manga, ale jakoś nie do tego stopnia, żebym się w nią zaopatrzyła ;)

    Znasz jeszcze jakieś produkcje w podobnym klimacie?^^

  3. Shojin pisze:

    Ja właśnie zdecydowanie preferuję filmy na podstawie anime/mangi i tutaj obok „Nany” i „Nany 2″ zauroczona jestem także w „Bokura ga ita” – zarówno drama jak i samo anime dla mnie było wspaniałe. Nie wiem na ile klimat jest podobny, ale w mój ograniczony gust właśnie się wpasowało tak jak i „Nana” n__n

Dodaj komentarz