68. Zmutowane kino akcji
15 października 2014

68. Zmutowane kino akcji

Gdy widzę na filmwebie, że producja jest oznaczona jako „akcja” i „sci-fi”, od razu zapala mi się czerwona lampka „to Ci się nie spodoba”. Tomek jednak namówił mnie do obejrzenia komercyjnego, amerykańskiego filmu, kiedy powoli żegnaliśmy się z fast-foodami ;) Dlatego obejrzałam „X-men: days of future past” .

Na Ziemi poza ludźmi są mutanty. Przez wielką, ciężką wojnę bohaterowie zdecydowali, że wyślą jednego ze swoich przedstawicieli do roku 1975: jego celem jest dotarcie do swoich kolegów z przeszłości i przekonanie ich, żeby wspólnymi siłami zmienić trochę bieg historii – nikt nie będzie znał aktualnej wersji wydarzeń.

Diabelnie podobali mi się aktorzy :) Cenię ich zwłaszcza przez „Nędzników„, „Narnię” i „Juno„, dlatego cieszę się, że i tu Hugh Jackman, James McAvoy i Ellen Page byli naprawdę rewelacyjni! Pozostała obsada przeszła troszeczkę bez echa, ale to chyba przez pryzmat mojego zachwytu powyższymi nazwiskami.

ellen page

Ponadto bardzo podobała mi się konstrukcja klasyfikacji postaci: oczywiste jest, że w produkcjach akcji bohaterowie dzielą się na dobrych i złych, którzy dążą do uratowania świata lub do jego zniszczenia. W przypadku najnowszego „X-mena” też tak jest, z tym że (u dobrych), zdania na temat tego, co jest słuszne są podzielone. Najczęściej wszyscy całą grupą ufają liderowi lub dążą do ściśle określonego celu. Tu niektóre mutanty chciały działać inaczej niż nakazuje stereotyp, jednocześnie nie dopuszczając się zdrady i nie przestawiając się na ciemną stronę mocy. Dlatego pojawił się wewnętrzny konflikt – to było nowe i ciekawe. W tym filmie nie ma jakiejś głębokiej filozofii, po prostu spodobała mi się ta innowacyjność :)

Jak już kiedyś wspominałam też nie przepadam za gatunkiem science-fiction, dlatego byłam mile zaskoczona. Treść była w miarę zrozumiała dla kogoś, kto od tego technicznego świata trzyma się z daleka. Podoba mi się zwłaszcza to, że mutacje bohaterów nie są za bardzo kosmiczne dla przeciętego człowieka: jestem w stanie wyobrazić sobie kontrolę metali lub możliwość przemiany swojego ciała w jakiekolwiek inne. Dlatego nie czułam się zbyt zdezorientowana, co zawsze wcześniej miało miejsce przy czymkolwiek oznaczonym jako sci-fi.

„X-men: przyszłość która nadejdzie” jest pierwszym filmem akcji, przy którym naprawdę świetnie się bawiłam! Zawsze zazdrościłam miłośnikom komercyjnego, szybkiego, amerykańskiego kina dobrej rozrywki, ale sama nie byłam w stanie jej poczuć – przy próbach zapoznania się z tym gatunkiem najczęściej po prostu zasypiałam (m.in. przy poprzedniej części X-men’a). Tu było inaczej, razem z Tomkiem, popcornem i colą spędziłam bardzo miły wieczór przy tej produkcji.

Poza malutkimi dłużyznami wady są praktycznie nie odczuwalne, w przeciwieństwie do przyjemności oglądania filmu akcji – 8/10

 

Zdjęcia z thisisnfamous.com i xmenmovies.wikia.com

Dodaj komentarz