60. Trzynastoodcinkowy staż
03 września 2014

60. Trzynastoodcinkowy staż

Pod koniec ubiegłego dziesięciolecia w polskiej telewizji powstało naprawdę bardzo, bardzo wiele seriali. Przeważały produkcje historyczne i komedie romantyczne, ale było parę wyjątków. Dziś zamierzam skupić się na jednym z nich – „Nowej” z 2010 roku.

W odcinku pierwszym poznajemy Adę – młodą dziewczynę z prowincji, która przyjechała do Warszawy by odbyć staż w Komendzie Stołecznej Policji. Jej partnerem zostaje doświadczony, ale pyskaty komisarz, a otwarta na propozycje szefowa przypomina mi moją dyrektorkę z gimnazjum, której bały się nawet legendarne woźne. I tak mija jej codzienna praca do końca odbycia stażu pod koniec sezonu. Wszystkie sprawy są od siebie diametralnie różne, ich wspólnym mianownikiem jest oczywiście trup.

Zaletą dotyczącą „Nowej” jako produkcji jest to, że ma jeden sezon tworzący po prostu przygodę zawodową bohaterki. Pierwszy odcinek – przyjeżdża; ostatni – wyjeżdża. Patrzę na to przez pryzmat przeciągających się teraz produkcji, które w tamtych czasach zachowywały naprawdę fajny poziom, teraz psują wrażenie całości kolejnymi (naciąganymi) sezonami. Całość przez to jest zgrabna, i żadne niepotrzebne kontynuacje nie mogły zepsuć tego efektu :)

Druga sprawa to obsada. Lubię polską telewizję i cenię wykonanie naszych aktorów, o czym wspomniałam już wcześniej. Tym razem bardzo podobał mi się Marcin Bosak (który przyznam w tej roli miał w sobie bardzo dużo uroku), Szymon Bobrowski oraz Małgorzata Kożuchowska: w jej przypadku obawiałam się trochę, że odczuwalne będą schematy z dwóch seriali gdzie aktorka wciela(ła) się w główną rolę. Tu była zupełnie inna, czym mnie do siebie bezapelacyjnie przekonała :) Ponadto w każdym odcinku pojawiało się mnóstwo fantastycznych aktorów wcielających się w postacie w mniejszym lub większym stopniu związane z wyzwaniem policjantów.

kozuchowska i bobrowski

 

Apropo spraw – pomysły nie będące zbyt łatwe do przewidzenia (co kilka lat wcześniej nie było dla nikogo problemem przy ‚Kryminalnych” ;)). To zdecydowanie zaleta, wszystkie te wątki trzymały w napięciu i rodziły duże zainteresowanie, co dokładnie się wydarzyło. Co więcej we wszystkich praktycznie polskich serialach kryminalnych był schemat, gdzie pod koniec odcinka bohaterowie zajmując się codziennymi sprawami łączyli pewne fakty i dochodzili do rozwiązania. W „Nowej” niczego nie dało się przewidzieć, dlatego całość była jeszcze ciekawsza.

Wada jednak jest pierwszoplanowa – mam na myśli pracę Justyny Schneider, której to była pierwsza tak ważna rola i z tego co się orientuję ostatnia. Nie dziwi mnie to, zwłaszcza że jej postać była naprawdę ciekawa, ale widać było że jest trochę słabiej zagrana. Aktorka nie odniosła jakiegoś wielkiego sukcesu od tamtego czasu, nie jestem tym za bardzo zaskoczona.

Polskich kryminalnych seriali jest dużo, i prawdę mówiąc są dosyć udane. „Nowa” ma swój specyficzny klimat, jest produkcją dyskretną, która znikła w cieniu m.in. kilku „Oficerów„, mimo to zdecydowanie warto ją zobaczyć – 7/10

 

Zdjęcia z swiatseriali.pl, plotek.pl

Dodaj komentarz