W dzisiejszych czasach środków transportu jest sporo a ich dostępność jest uzależniona od atrakcyjności miejsca przyjazdu/wyjazdu. Ja i Tomek przeprowadzaliśmy się w trybie natychmiastowym, biorąc z sobą 22 torby, mikrofalówkę, telewizor i szwagierkę ;) Ekipy przeprowadzkowe za odległość około 400 km chciały brać od 900 do 1500 zł, w związku z czym postanowiliśmy, że przeprowadzimy się po swojemu.

mapka

Na trasie Sanok – Warszawa jeździ kilka autobusów, z czego największą popularnością cieszy się Neobus. Nie tylko u naszych sanockich rozmówców, bo sami mamy fajne doświadczenia z tą firmą. Rzeczywiście, jest WiFi (Internet wolny, ale działa!), woda na drogę, klimatyzacja, względna cisza gdy jeździ się nocami, teraz są jeszcze całkiem niezłe ciastka i piętrowe pojazdy ze stolikami. Największą zaletą takiej podróży jest szybkość, ponieważ przekracza tę sporą odległość w granicach sześciu-siedmiu godzin z jedną, jasno wytłumaczoną przesiadką.

Z tym że bilet Neobusa zamówiony stosunkowo niedługo przed podróżą kosztuje 63 zł (przez Internet, w przypadku rezerwacji telefonicznej trzeba poświęcić 7 dych, żadne ulgi nie są uwzględniane – a szkoda). Można zaoszczędzić jeżeli miejsce zajmie się wcześniej – wtedy płaci się od złotówki (z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem) do 35 zł (dwa tygodnie przed kursem). Te promocje są bardzo fajne jak na tak odległą trasę – wiosną płaciłam tylko 20 zł i do momentu ulokowania się w autobusie obawiałam się, czy to nie jest jakaś pomyłka i kierowca zasugeruje mi powrót do domu ;)

neobus

Jak wspomniałam u nas każdy dzień się liczył, a dokładny termin ostatecznego wyjazdu ustaliliśmy tydzień wcześniej, dlatego alternatywy tańszych biletów nie było. Sporo naszych znajomych sugerowało nam jazdę bardzo modnym w ostatnim czasie BlaBlaCarem. Autostop na zamówienie – bardzo rozsądny cenowo, najczęściej z Podkarpacia do stolicy można pojechać za 40-50 zł (za osobę). My płaciliśmy trochę więcej, bo zamawialiśmy dodatkowe miejsca na te stosy bagaży. Fakt, jeżeli kierowca zna dobrze trasę, to jedzie się praktycznie tak szybko jak autobusem (mimo obowiązkowego postoju w dowolnym McDonaldzie ;)), i do tego nie ma przesiadek. ALE! Kierowca trasy znać nie musi, o czym wcześniej raczej nie powie. Dwa tygodnie temu skoczyłam na chwilę właśnie BlaBlaCarem i jechałam do Warszawy 9 godzin, bo musieliśmy kilka razy zawracać i znaleźć prawidłową drogę.

kawa z mcdonalda

Jeżeli nie mam potrzeby nawiązywania konwersacji to się nie zmuszam – w przypadku BlaBlaCara to nie jest takie proste: skoro przez tyle czasu siedzi się w czyimś samochodzie, to wypada jednak rozmowy co najmniej kontynuować, i dla mnie to jest niewygodne. Zwłaszcza, że za drugim razem kierowca świetnie znał trasę i był dosyć kontaktowy, ale jego poglądy były znacznie sprzeczne z naszymi i to już utrudniało całą (przymusową) komunikację. Nie wspominając o tym, że wszyscy byliśmy wtedy na Aviomarinie, który trochę usypia, więc ta podróż była wyzwaniem nie tylko pod względem posiadania na sobie mikrofalówki, pościeli, torby i dwóch butelek picia ;)

Gdyby nie BlaBlaCar nie bylibyśmy w stanie przewieźć takiej ilości pakunków i przedmiotów pod nowy dom i za tak niską cenę. Mimo tego, że razem zaliczyliśmy w obie strony 10 kursów (plus 2 dla siostry Tomka) za całą przeprowadzkę zapłaciliśmy ponad 2 razy mniej w stosunku do propozycji firm przewozowych. Musieliśmy zadbać o bezpieczeństwo kilku zabawek, dlatego nasz wybór nie był uwarunkowany tylko ceną – ta jednak nie jest zawsze taka sama, różnie liczą sobie samochodowi kierowcy i różne są autobusowe promocje. Mimo wszystko osobiście preferuję i polecam Neobusa, za bardzo cenię sobie wygodę – dotyczącą zarówno siedzenia jak i świętego spokoju ;)

 

Zdjęcia z vivavarsovia.com, google.maps.com, mcdonaldsnews.wordpress.com, neobus.firmy.zumi.pl

2 Odpowiedzi na “59. Między Sanokiem a Warszawą…”

  1. Shojin pisze:

    BlaBlaCar fajna sprawa jeśli chodzi o wygodę i kwestie finansowe.. Ale z drugiej strony dla mnie ta mała uciążliwość w postaci konwersacji z kierowcą (która zazwyczaj jednak jest niezbędna) dla mnie dyskwalifikuje korzystanie z tej opcji na dłuższych dystansach. Na coś krótkiego może bym się pokusiła, ale po Twoim wpisie tym bardziej jakoś mnie tam nie ciągnie n__n
    Zawsze masz jakieś doświadczenie i rozeznanie dzięki tym podróżom ;)
    Po pracy w pociągach to jednak jeśli tylko byłaby możliwość trasowa i finansowa to bym się decydowała na podróż pociągiem EuroCity w obojętnie której klasie, bo to sama przyjemność ;)

  2. Ewaleśnik pisze:

    Tak, BlaBlaCar nie jest rozwiązaniem na długie dystanse, chyba że ktoś jest bardzo towarzyski – wtedy nawet polecam! Jednak dla takich outsider’ów jak my to było po prostu uciążliwe.

    Doświadczenie niezapomniane :D Jeżeli będziemy kiedyś przenosić się na takie dystanse, to już na pewno nie w tym kraju :P

    Pociąg rzeczywiście to nie głupie rozwiązanie, ale z drugiej strony telewizora tak byśmy raczej nie przewozili, tu konieczny by był bezpieczny samochód. Z całą resztą chyba dałoby radę ;)

Dodaj komentarz