56. Kwintesencja anime
13 sierpnia 2014

56. Kwintesencja anime

Tomek niejednokrotnie próbował mnie zachęcić do anime. Niestety raczej nieskutecznie, ponieważ najczęściej wybierał dobrze oceniane pozycje sci-fi, którego nie lubię. Wyjątkiem tej specyficznej sztuki są dla mnie pełnometrażowe produkcje Ghibli oraz „Samurai champloo”.

Głównymi bohaterami są dwaj wojownicy oraz ich zleceniodawczyni – młoda kobieta zmierzająca do Nagasaki w poszukiwaniu „samuraja pachnącego jak słoneczniki„. Każdy odcinek stanowi kolejny etap ich wspólnej podróży.

Zasadniczą zaletą anime jest wielogatunkowość. Każdy odcinek ma zupełnie inny charakter – jeden przypominał straszny (jak tylko Azjaci umieją) horror, inny wzruszające romansidło, jeszcze inny zgrabną komedię itd. Podoba mi się to, że nigdy nie wiedziałam czego się mogę spodziewać po kolejnych epizodach, to bardzo mnie intrygowało ;)

Ponadto fabuła jest kompletnie nieprzewidywalna, w związku z czym mimo nie-amerykańskiego tempa serial zdecydowanie trzyma w napięciu. Zwłaszcza, że Jin, Mugen i Fuu to barwne i bardzo urzekające postacie – ich losy szybko zrobiły się dla mnie znaczące (szczególnie Fuu, która jest drugą tak bliską mi rysunkową bohaterką pod Ed z „Cowboy Bebop”).

fuu

Grafika też bardzo mi się podobała, czasami wręcz intencjonalnie się wyłączałam, żeby nacieszyć oczy tymi malowniczymi obrazkmi :)

Jedyną wadą była czołówka – zdjęcia były nawet w porządku, ale hip-hop wydawał mi się raczej nieadekwatny.

Mimo tego mankamentu „Samurai champloo” to anime absolutnie godne polecenia. Z pewnością wrócę do niego niejednokrotnie, zwłaszcza, że to ulubiona pozycja Tomka ;)

8/10

do samurai champloo

Dodaj komentarz