47. Plastikowa przyjaźń
25 lutego 2014

47. Plastikowa przyjaźń

Twórcy filmów cieszących się wielkim sukcesem coraz częściej decydują się na kontynuacje, których poziom jest zdecydowanie niższy od pierwowzoru. Szczęśliwym wyjątkiem jest m.in. „Toy Story 2„.

Zabawki – tym razem żyjące w harmonijnej zgodzie – wiodą spokojne życie. Jednak gdy mama Andy’ego zabiera jedną z nich na wyprzedaż staroci Woody heroicznie spieszy jej na ratunek. Zakurzony pingwin ląduje szczęśliwie w pokoju chłopca, ale sam kowboj wpada w poważne kłopoty. Zauważył go koneser, który w tej lalce widzi niepowtarzalną okazję na wielkie pieniądze.

Po porwaniu przyjaciele kowboja ruszają mu na pomoc, między innymi przez sklep zabawkowy – w którym spotykają nowych przybyszów z kosmosu wierzących w swoją wielką misję, lalki Barbie i inne ciekawe postacie. Gdy w końcu mali bohaterowie pojawiają się w pokoju gdzie jest ich kompan okazuje się, że ten cieszy się nowym towarzystwem – ekscentryczną kowbojką, starym człowiekiem Zachodu i wiernym koniem. Odejście Woody’ego oznaczałoby dla nowych kolegów skazanie na stare pudło. Bohater znowu staje przed ważnym wyborem…

Poza grafiką, humorem i pomysłem (zalety cechujące również poprzednią część) bardzo podobały mi się sceny akcji. Mimo że to animacja dla dzieci rozwiązanie poszczególnych scen nie było przewidywalne, ponadto wzbudzały napięcie – na tym polega przecież kino rozrywkowe, które ten film reprezentuje.

Woody mnie nie zawiódł :) Świetny humor z wplecioną parodią poprzedniej części to bardzo fajny pomysł. To dotyczy głównie kontaktu Buzz’ów, ale odczuwalne jest i w innych scenach. Najwyraźniej twórcy mają do siebie sporo dystansu, dzięki czemu wydają się widzom bardziej ludzcy, a to zdarza się dosyć rzadko.

Zwrócę tu również uwagę na napisy końcowe, które w najgorszym wypadku zostawiam w tle. Na „Toy Story 2″ bardzo fajnie było trochę dłużej się pogapić, bo zastosowano moją ulubioną formę – nieudane, zabawne sceny (bloopers). Momentami było zabawniej niż na samym filmie :)

Mimo dobrego pomysłu na kontynuację losów zabawek, zdarzały się nudnawe sceny. Niemniej nie zerkałam z niecierpliwością na zegarek.

Oglądając „Toy Story 2″ miałam poczucie, że to kolejna, nieudana część druga. Z czasem moje wrażenia obróciły się o 180′ – nie będę wracała do tego filmu, ale to dalej świetna pozycja dla ludzi w każdym przedziale wiekowym.

7/10

2 Odpowiedzi na “47. Plastikowa przyjaźń”

  1. Shojin pisze:

    Po poprzednim komentarzu, przy pierwszej części filmu, tutaj jednak będę mieć nieco inne stanowisko. Mnie druga część absolutnie porwała i mocno wzrusza za każdym razem. Akcja, która się toczy, nie pozwala się nudzić nawet przez chwilę, mnóstwo wzruszających momentów i fantastycznej muzyki – takie zawsze były moje odczucia, a co za tym idzie – przebija nawet mistrzowską część pierwszą.
    Dzięki za posty i małe przypomnienie w nich o Toy Story, bo przeciwnie do Twojego ostatniego zdania, chyba już wiem, do jakich filmów w najbliższych dniach wrócę.. ;)

  2. Ewaleśnik pisze:

    Kiedyś myślałam, że to najsłabsza produkcja Pixara, gdy przyjrzałam się „Toy Story 2″ bliżej doceniłam ten film zdecydowanie bardziej. Mobilizuję się do napisania czegoś o „Toy Story 3″, ale to już zupełnie inna bajka – dosłownie i w przenośni.

    Miłego seansu życzę :)

Dodaj komentarz