Czas honoru” jest obecnie najbardziej popularnym polskim serialem. Zainteresowałam się nim bardziej, zwłaszcza że tematyka drugiej wojny światowej jest mi dosyć bliska. Niedawno obejrzałam pierwszą serię –  jakie są moje wrażenia?

  • Pod koniec lat dwutysięcznych w polskiej telewizji pojawiło się kilka produkcji, których akcja działa się w latach 1939-1945. Ten jednak zainteresował mnie trochę bardziej przede wszystkim dlatego, że konieczne wątki sensacyjne (charakterystyczne również dla „Tajemnicy twierdzy szyfrów„) są bardzo zgrabnie splątane z prywatnymi sprawami bohaterów. Ówczesna codzienność wiązała się przede wszystkim ze strachem o życie i zdrowie najbliższych, koniecznością rozłąki oraz wykonywaniem swoich obowiązków w konspiracji. Dla dzisiejszych młodych ludzi takie warunki są praktycznie niewyobrażalne. „Czas honoru” świetnie przedstawia sytuacje, z jakimi Polacy musieli się wtedy zmierzyć.
  • Drugą zaletą serialu jest bardzo wszechstronne podejście do tematu. Wstępnie myślałam, że produkcja będzie dotyczyła czterech młodych dywersantów oraz wszelkich zadań, z jakimi się zmierzą. Jednak w ciągu trzynastu odcinków poza akcjami podejmowanymi przez bohaterów widać co się działo za murami getta warszawskiego, w celach na Szucha lub na Pawiaku. Sam temat polskiego ruchu oporu również jest przedstawiony jako ogromna siatka nie zajmująca się jedynie wysadzaniem pociągów, ale wszelkimi innymi zadaniami – od papierkowej roboty, przez podrabianie kenkart po egzekucje w imieniu Polski podziemnej.
  • Oczywiście niebagatelną sprawą jest obsada. Mogłam znów zachwycać się możliwościami aktorskimi takich artystów, jak Jan Englert, Krzysztof Globisz, Anna Romantowska (w mojej ocenie to jej najlepsza rola) oraz Maja Ostaszewska.
  • Jednak jestem bardzo pozytywnie zaskoczona również grą aktorską osób znanych przede wszystkich z komedii romantycznych i seriali TVN. Czytając, że w rolach głównych gra Jakub Wesołowski i Maciej Zakościelny obawiałam się, że ich warsztat nie sprosta moim oczekiwaniom. Ci młodzi ludzie – razem z Antonim Pawlickim (którego wcześniej nie znałam), Janem Wieczorkowskim, Krystianem Wieczorkiem i Agnieszką Więdłochą – wywiązali się ze swojej pracy fenomenalnie! Myślę, że ich profesorowie z PWST byliby (lub są) zachwyceni :)
  • Jak zwykle spojrzałam również na bardziej przyziemne sprawy. Muzyka z „Czasu honoru” bardzo długo była na zasłużonym pierwszym miejscu filmowej listy przebojów RMF Classic. Równie dopracowane są stroje – które podobno wzbudziły duże zainteresowanie modą lat czterdziestych w środowisku młodych ludzi – oraz bardzo realistyczna scenografia.

Pierwszą serię „Czasu honoru” obejrzałam trzy razy. Tak samo jak kiedyś pochłonęłam serial w dwa dni nierzadko płacząc, jeszcze częściej trzymając kciuki za losy bohaterów (nawet jeżeli i tak znałam zakończenie danego wątku). Do dziś przyłapuję się na analizowaniu poszczególnych scen, nuceniu muzyki i ekscytacji na myśl o kolejnych odcinkach. Nic zatem dziwnego, że mam w planach poznanie dalszych losów postaci :)

Jedna odpowiedź do “33. „Czas honoru” – sezon pierwszy”

  1. […] to obsada. Lubię polską telewizję i cenię wykonanie naszych aktorów, o czym wspomniałam już wcześniej. Tym razem bardzo podobał mi się Marcin Bosak (który przyznam w tej roli miał w sobie bardzo […]

Dodaj komentarz